Sacrum i sztuka
Życie i sztuka

CZĘŚĆ I - ZABYTEK
Bogusław Krasnowolski Wnętrze starego kościoła: sacrum, dokument, zabytek
(...) Dawne wnętrze kościelne prezentować może - upraszczając nieco problem - jeden z dwóch typów: jego wyposażenie mogło być tworzone, zmieniane i uzupełniane przez wieki, a każda epoka odcisnęła w nim swój ślad; ale mogło też powstać jako jednolita kompozycja, tworząc kompletną całość zarówno pod względem ideowym, jak artystycznym. W pierwszym wypadku będziemy mieć do czynienia z dokumentem wielowiekowej historii, dokumentem często nadal tworzonym i przekształcanym. Należy tu zaliczyć np. wnętrza średniowiecznych świątyń, które nie wymiotła przed przeszło wiekiem ręka restauratora-purysty, mającego przed oczyma tylko własną wizję średniowiecza i wierzącego w ową wizję całą mocą swego racjonalistycznego umysłu. Są to wnętrza, gdzie dzieło gotyckiej plastyki, otoczone kultem poprzez związek - faktyczny lub legendarny - ze świętą postacią, umieszczone zostało w barokowym ołtarzu, który z czasem "obrósł" wotami, niekiedy też malunkami rejestrującymi doznane tu cuda, sam zaś wizerunek pojawiać się począł na procesyjnych sztandarach i feretronach, patronując tutejszym bractwom, kultom, nabożeństwom. Wizerunek ten, od czasu wyjęcia go z dawno zniszczonego gotyckiego tryptyku, zmienił się nie do poznania: przemalowany z dodaniem nowych elementów (lub likwidacją dawnych, niezrozumiałych już symboli), przesłonięty został srebrnymi blachami, sukienkami, koralami, koronami.( ) Jednolitą kompozycję i program prezentują zwłaszcza wnętrza świątyń barokowych. Tych najświetniejszych, jak krakowski, uniwersytecki kościół św. Anny, w którym uczony ksiądz profesor Sebastian Piskorski nie tylko określił teologiczne treści, mówiące o apokaliptycznej wizji Kościoła, o Kościele Walczącym i Triumfującym, o Kościele Powszechnym i jego polskim wymiarze, ale także zjednał najwybitniejszych spośród dostępnych w upadającym kraju artystów, którzy treści te w perfekcyjnej formie zdołali zrealizować. Ale na uwagę zasługują tu również wnętrza tych najskromniejszych wioskowych kościółków, gdzie w sposób dostosowany do możliwości artystycznych, finansowych i intelektualnych przejawiała się dbałość o ogólną kompozycję, której nie może zakłócić nawet ambona, dla symetrii zdublowana przez podobną w formie rzeźbiarską kompozycję. (...)
CZĘŚĆ II - SZTUKA WSPÓŁCZESNA
Ks. Krzysztof Niedałtowski Odnaleźć własny język
(...) Z perspektywy przeciętnej polskiej ławki parafialnej stwierdzam, że poziom kultury liturgicznej w osiemdziesięciu procentach odwiedzonych przeze mnie świątyń kazałby mi szukać duchowej ojczyzny w innych kościołach. W dużych miastach nie stanowi to problemu. Ale co mają zrobić mieszkańcy małych miejscowości, w których budynek kościoła przypomina elewator, z chóru pobrzmiewa sacro-polo a przy ołtarzu kwitną styropianowe kwiaty i słuszne hasła? Do tego dochodzi czasem monotonne i niestaranne czytanie kolejnych tekstów, komunikatów lub ożywiona polityczna połajanka. Dobra Nowina podana w takiej szacie kulturowej może naprawdę skutecznie zniechęcić do Kościoła. Jest na szczęście w Polsce trochę pozytywnych przykładów wysokiej sztuki współczesnej związanej z naszymi świątyniami. (...)
Krystyna Czerni Nowe szaty królowej albo sztuka mojej parafii
(...) W mojej małej, wiejskiej parafii rok temu były prymicje - pierwsze powołanie w tej wsi, duże wydarzenie. Cały kościół utonął w kwiatach: piękne, białe girlandy i bukiety zasłoniły przykurzone ściany, nieładne obrazki. Wszyscy byli pod wrażeniem, mówiono o tym więcej, niż o wszystkich przemowach i kazaniach. Jeszcze po roku, z całych prymicji najbardziej wspomina się te kwiaty - układane na chwałę Bogu, ale i dla radości oczu. Więc jednak forma ma znaczenie. Byle nie tracić równocześnie z oczu słów: "Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej".
CZĘŚĆ III - SZTUKA MIĘDZY ŻYCIEM A SACRUM
Dariusz Czaja Imiona pustki
Wszystko o czym chcę powiedzieć dalej, to głos człowieka z progu. Z progu świątyni. Kiedyś przekraczałem go w drodze do wnętrza bez specjalnego wysiłku, teraz - z przyczyn, w które nie musimy tu wnikać - coraz częściej zatrzymuję się na tej linii granicznej. Jeśli mam zastanowić się nad tym jak możliwa jest dzisiaj s z t u k a w K o ś c i e l e - obydwa słowa tak wielkie, że budzą raczej onieśmielenie i lęk, niż zachęcają do refleksji - jeśli mam mówić o niezwykle trudnej obecnie do pomyślenia sztuce religijnej (cokolwiek to bliżej znaczy), to myślę, że złożona tu deklaracja jest nie tylko stosowna, ale wręcz konieczna. Dobrze w takim wypadku wiedzieć nie tylko kto mówi, ale i s k ą d mówi. (...)
SACRUM I SZTUKA. SZTUKA I ŻYCIE
Katarzyna Barańska Co czyni wystawę, co wystawa czyni
(...) Można mówić o wystawie jako miejscu nawiązania kontaktu z Absolutem. Można bowiem traktować wystawę jako swego rodzaju dzieło sztuki, dzieło, które odkrywa drogi wiodące ku prawdzie o świecie, któremu również można przypisać atrybuty piękna i dobra. Tym bardziej, skoro - jak zostało powiedziane w odniesieniu do twórcy wystawy - na ekspozycji następuje pewnego rodzaju re-kreacja jakiejś części kosmosu, w którym przyszło nam żyć. Dotyczy to zresztą nie tylko kuratora, albowiem także i odbiorca uczestniczący w dialogu dokonać może również uporządkowania własnego świata i zbliżyć się do zrozumienia własnej kultury. (...)
Paulina Kwiatkowska Otchłań, męka, przekroczenie
(...) Czym więc naprawdę może być Woyzeck Wernera Herzoga? Filmem łączącym w sobie najlepsze cechy wysokich dziedzin sztuki. Dziełem zawdzięczającym swoją spójność i harmonijność wielkiej erudycji reżysera.(...) Woyzeck to kolejny krok na jego drodze samopoznania, ale też dzieło całkowicie odrębne, absolutne. Zrodzone z wielkiej fascynacji Herzoga wersją literacką dramatu, z potrzeby przełożenia tego utworu na wszystkie dostępne języki sztuki, kultury. Wielka synteza sztuk: literatura, która staje się sfilmowanym przedstawieniem teatralnym, kryjącym w sobie ujęte w ramy obrazy, noszące jeszcze ślady dawnych obrzędów; muzyka wypełniająca przestrzeń pełną symboli. Herzog, stosując nowe osiągnięcia techniki, powrócił do pierwotnych źródeł sztuki, wydobył harmonię z chaosu. Film ten sytuuje się poza realnością i iluzją; najważniejsze jest tu pożądanie prawdy. Forma kinematograficzna i jej realizacja stają się językiem, medium dramatycznym, dla którego muzyka i malarstwo są czynnikami harmonizującymi, spajającymi. Film Woyzeck Wernera Herzoga pokazuje stos ofiarny, na którym płonie Człowiek. Człowiek każdej kultury, człowiek poza pojęciami, poza podziałami, poza dziedzinami sztuki.
Joanna Matyja Święte miasto - o filmach konkursu "Częstochowa w kadrze"
(...) Młodzi ludzie, reżyserzy opisanych filmów nie wierzą w kosmiczny ład rodzinnego miasta. Wybór formy i treści wynika z bezradności wobec miasta, które nie jest takie, jakim chciałoby się widzieć; z poczucia niepewności. "Trwoga przed chaosem otaczającym zamieszkany świat człowieka odpowiada trwodze przed nicością". Żeby oswoić ten lęk trzeba dokonać zdecydowanego wyboru - wstąpić na terytorium obce, nieznane, podległe chaosowi. Należy pokazać chaos, bez podtrzymywania złudzeń, bez kompromisów, jako przestrzeń miasta, być może jedyną autentyczną. Tamten kosmos jest cudzy, sztucznie wykreowany, na pokaz. Czas pokazać prawdziwe oblicze miasta. (...)
Monika Sznajderman Biblia pauperum - Anioły
(...) Powrót aniołów jest rzeczywiście imponujący: w filmach, telewizyjnych, serialach, dzisiejszej odmianie jarmarcznej literatury, komiksach; w Internecie i tekstach rockowych piosenek. Jeszcze Wenders w Niebie nad Berlinem widział swoje anioły w postaci bezrobotnych - niepotrzebnych i marginalnych. Jego anioły należą jednak do ostatnich z gatunku zapomnianych. Po wiekach bezdyskusyjnej dominacji w kulturze diabła, wiekach, które lekceważony, zinfantylniały i kiczowaty anioł spędzał u wezgłowia dziecinnego łóżeczka, opuścił on ów dziecięcy pokój, by stać się codziennym towarzyszem dorosłego. Dzisiaj tysiące ludzi na co dzień widują anioły i te tysiące pragną głosić o nich innym - na łamach książek. i pism, a także działając w ramach licznych zajmujących się aniołami instytucji. (...)
Barbara Major Czy słuchanie metalu jest grzechem?
(...) Wydaje się, że na scenach metalowych dzieje się pewien rytuał "dotykania" śmierci i zła, który w jakiś sposób jest powtórzeniem gestu zerwania owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego. Dlatego najbardziej interesujące jawi się rozpatrywanie tego fenomenu w aspekcie zjawisk "odwetu sacrum w kulturze". Doświadczanie zła i śmierci jest przecież jednym z najbardziej podstawowych problemów egzystencjalnych człowieka - nierozwiązywalnym bez odniesienia do sfery sakralnej. Jeśli zatem słuchanie i przeżywanie muzyki metalowej jest "pragnieniem ucieczki od nędzy przygodności, pragnieniem wyważenia wrót prowadzących do królestwa, które opiera się żarłoczności czasu", to czy jest ono grzechem?
Bartłomiej Dobraczyński Spoczywaj w bluesie. Szkic o obecności sacrum w muzyce popularnej
Dosyć szeroko rozpowszechnione jest przekonanie, iż współczesna kultura masowa odrzuca wszelkie wyższe wartości, w szczególności zaś - wartości religijne. Najbardziej zdeklarowani zwolennicy tego poglądu - a więc ludzie Kościoła, intelektualiści związani ze społecznością uniwersytecką oraz ci, którym droga jest europejska tradycja estetyczna i duchowa - mówią wręcz o przyrodzonym nihilizmie i intelektualnym ubóstwie całej popkultury. Wśród najczęściej wyliczanych deprawatorów młodzieży oraz dewastatorów dobrego smaku - a warto zauważyć, że na ławie oskarżonych zasiadają już zwyczajowo takie "znakomitości" jak m.in. komiks, pornografia, "opera mydlana", amerykańskie kino rozrywkowe czy seriale latynoskie - poczesne miejsce zajmuje muzyka rockowa, czy szerzej, cała kultura rockowa oraz jej współcześni spadkobiercy. (...)